Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Nasze rozmowy »
Pankracego, Renaty, Ryszarda , 3 kwietnia 2025

Trenerzy lubią takich zawodników

2025-04-01, Nasze rozmowy

Z Adrianem Łuszkiewiczem, byłym piłkarzem CFB Stilonu Gorzów, rozmawia Przemysław Dygas

Adrian Łuszkiewicz
Adrian Łuszkiewicz Fot. Bogusław Sacharczuk

- Z powodów zdrowotnych musiał pan zakończyć przygodę z piłką, przed spotkaniem z Unią Turza Śląska został pan pożegnany przez kibiców i działaczy Stilonu. Jakie uczucia panu towarzyszyły w tym momencie?

- Tak wewnętrznie było mi trochę smutno, gdyż nagle przyszła taka informacja o moich problemach zdrowotnych. Trzeba było się z tym zmierzyć, miałem wsparcie rodziny i ze strony klubu. Z drugiej strony był to fajny moment, bo właśnie poważne granie w piłkę zaczynałem w GKP Gorzów. Potem wiele lat grałem w całej Polsce, a teraz na zakończenie kariery powróciłem do Gorzowa, gdzie się to wszystko tak naprawdę zaczęło.

- Problemy zdrowotne nie wykluczają jednak pana aktywności fizycznej?

- O profesjonalnym graniu oczywiście nie ma mowy, ale basen, bieganie, delikatna siłownia czy rower wchodzą jak najbardziej w grę.

- Od piłki pan jednak nie odchodzi i prowadzi teraz zajęcia z młodzieżą.

- Tak, obecnie pracuję w Stilonie z młodzikami i orlikami. Tu staram się przekazywać swoją wiedzę, a zarazem zdobywać kolejne trenerskie uprawnienia.

- Jakie momenty z boiskowej kariery wspomina pan najmilej?

- Jest wiele wspomnień, bo grałem wiele lat na zapleczu ekstraklasy. Fajną przygodę miałem w Kaliszu, gdzie przed dwoma laty dotarliśmy do półfinału Pucharu Polski. Graliśmy wtedy z Legią Warszawa i minimalnie przegraliśmy jedną bramką. Cieszyłem się atmosferą stadionową, zwłaszcza kiedy były pełne trybuny. W trakcie kariery, dzięki piłce, poznałem mnóstwo fajnych ludzi i te znajomości pozostaną już na zawsze.

- Czy jest coś, czego pan żałuje, patrząc na swoje piłkarskie CV?

- Wiele lat występowałem w pierwszej lidze, szkoda jedynie, że nie udało się zagrać w ekstraklasie.

- W jakim czasie pana piłkarska dyspozycja była najwyższa?

- Trudno powiedzieć, ale dobry czas miałem w Miedzi Legnica oraz Dolcanie Ząbki, gdzie otarliśmy się o ekstraklasę. Były to lata 2014-15.

- Miał pan swojego ulubionego trenera?

- Zawodnicy dzielą trenerów na złych, jak nie grają i dobrych, jak grają w pierwszym składzie. Z reguły byłem ulubieńcem trenerów, bo zostawiałem serce na murawie, a trenerzy lubią takich zawodników.

- Rodzina się cieszy, że będzie pan częściej w domu?

- Żona się cieszy, dzieci również, ale tak naprawdę w domu nie będę aż tak często, bo zostaję przy piłce.

 - Dziękuje za rozmowę.

Zdjęcia: Bogusław Sacharczuk

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x