2018-03-13, Czytaj ze mną
Za książkę „Literatura miejsca. Piśmiennictwo postlandsberskie” Katarzyna Taborska zdobyła Lubuskie Wawrzyn Naukowy, a tym samym ta praca została uznana za najlepszą książkę naukową wydaną w 2017 roku na temat naszego regionu.
W pełni podzielam opinię jury, bo jest to książka ważna z dwóch powodów. Po pierwsze autorka zajęła się teoretycznie analizą pojęcia „literatura miejsca”. Do już utrwalonej wiedzy w tym obszarze wprowadziła nowy kwantyfikator: „pogranicze chwili”. Bo ją zajmuje nie tylko wskazane miejsce, ale także wyraźnie określony czas. Teorię zbudowaną przez Katarzynę Taborską zawsze można przenieść w inne miejsce i w inny czas i w oparciu o nią budować analizę literatury lub szerzej – piśmiennictwa.
Jako miejsce swojej analizy autorka wybrała Landsberg/Gorzów, a jako czas – 1945 rok, czyli koniec niemieckiego i początek polskiego życia miasta. Przemianę tę dzielił dwumiesięczny okres władzy radzieckiej nad miastem, z którego zachowały się świadectwa po rosyjsku. Mamy więc w książce trzeci język, a nawet czwarty, bo pewien ksiądz spisał swoje myśli po łacinie.
Rodzenie się nowego Gorzowa zostało opisane w wielu opracowaniach i utworach literackich. Niemcy zostawili wspomnienia też już nam dość dobrze znane z przekładów. Dużo więc wiemy o tym roku, ale Katarzyna Taborska odkryła jeszcze inne dokumenty, a co najważniejsze, nawet stare na nowo odczytała. Przede wszystkim poszerzyła zakres analizowanych tekstów, włączając np. tablicę wmurowaną z okazji pierwszej rocznicy polskiego Gorzowa, a nawet łacińskie zapiski na desce księdza Dubianskiego. Bo ją interesuje nie tylko literatura, czyli sztuka, ją zajmuje piśmiennictwo, które bada metodami literaturoznawczymi.
Wyszczególnione powyżej publikacje znajdują się w rozproszonych publikacjach i choć autorka bardzo skrupulatnie podaje miejsce, gdzie można do nich dotrzeć, sama cytuje zaledwie krótkie fragmenty. Moim zdaniem książka Katarzyny Taborskiej wymaga dopełnienia przez drugi tom, w którym znalazłyby się artykuły, wspomnienia i wszystkie inne zapiski z 1945 roku. Dopiero wtedy czytelnik mógłby sam śledzić tok rozumowania autorki i zaakceptować jej wnioski.
Książka „Literatura miejsca. Piśmiennictwo postlandsberskie” daje nowy, pełny obraz nie tyle miasta, co relacji ludzi z miejscem ich życia w konkretnym czasie. Okazało się, że w tym zakresie podstawową wartością było bezpieczeństwo. W piśmiennictwie niemieckim dominuje poczucie utraty bezpieczeństwa i szukanie rozmaitych form jego budowania: kontaktów z mieszkańcami wspólnego poprzednio miasta, religią, wspomnienia, a przede wszystkim stworzenie ojczyzny metaforycznej. Piśmiennictwo polskie podlegało polityce, czyli najważniejsze było budowanie nowego miejsca do bezpiecznego życia, odrzucenie wszystkich sentymentów, a nawet domowego języka. W tym zestawie przekazy niemieckie są po prostu bardziej szczere. Z polskich trzeba wyłuskiwać ludzką prawdę.
Książka Katarzyny Taborskiej jest więc równocześnie ważna dla naukowców, bo proponuje nowe kryteria badawcze, i dla czytelników, bo ciekawie opowiada o życiu w najważniejszym 1945 roku.
Krystyna Kamińska
***
Katarzyna Taborska, „Literatura miejsca. Piśmiennictwo postlandsberskie”, wyd. Akademia im. Jakuba z Paradyża, Gorzów Wlkp. 2017, 274 s.
Po raz pierwszy zapraszam do czytania „Pegaza Lubuskiego” online, a nie na wydruku. Bo nie ma wydruku, nie było także zwyczajowej promocji numeru z udziałem autorów tekstów i osób zainteresowanych literaturą tworzoną w Gorzowie. Takie czasy. Ale czytać można.